Ok, jest;), ale nie oznacza to, że masz go ominąć. Co Ty robisz? Hola, hola! Gdzie?! Wracaj mi tu, już! Ja Ci dam, już uciekasz, nie wysłuchasz mnie do końca? Dobra, odłóż myszkę, o tak, właśnie, to rozumiem. I nie waż się użyć jej w celu ominięcia tego tekstu.
Mam za miękkie serce, nie będę Cię dłużej terroryzował (ups, teraz to słowo tylko z jednym się kojarzy, za ostre jest), możesz iść, pozwalam Ci. Co? Nie będę Ci dyktował, co masz robić? Taaa? Sam zdecydujesz? Hę? Nie słyszę... A sorki, pisząc ‘czytelnik’ miałem na myśli osobnika, wcale nie dyskryminuję dziewczyn. Naprawdę, wcale się nie wykręcam. Jak Reset kocham! Wcale nie zmieniam tematu. Na czym skończyliśmy? Aha. Zrobisz jak zechcesz, do niczego Cię nie zmuszam, wcale nie musisz czytać tego wstępniaka, wiem, że nie chcesz, to, więc czemu to czynisz? Lubisz, jak tak sobie wypisuję dyrdymały? Jeszcze Ci się nie znudziło? A, no prawda, jak się mogło znudzić, jak np. do drugiego numeru nie napisałem żadnego artykułu. Wybacz. Taaak, wiem, czytanie dziesięć razy wstępniaczka, uczenie się go na pamięć, cytowanie go, wyszukiwanie fragmentów oraz zastosowywanie ich jako życiowych sentencji to jednak nie te kilka artów... Powiem szczerze, że już miałem koncepcję, by napisać kolejne opowiadanko z serii „z życia redakcji”. Powiem więcej, myśląc nad scenariuszem, niechcący wymyśliłem sobie jeszcze lepszy scenariusz, poprzedzający ten, który właśnie chciałem napisać. Ciekawe, co nie? Nie? Nie interesuje Cię to? Chciałbyś poczytać sobie moje opowiadanka, co? Smaczku Ci tylko robię. Niestety, poczytasz dopiero za miesiąc. Wiesz, co? Pisanie wstępniaków, tak jak jesteś zmęczony, zażenowany, jak czujesz, że została z Ciebie wyciśnięta cała energia życiowa jest trochę, jakby tu delikatnie powiedzieć hmmm... Nieciekawe. Stoi przede mną zadanie, bym opowiedział Ci jakąś ciekawą historię, coś polecił, a ja cały czas leję wodę, żeby tylko więcej linijek zapełnić. Też mi się to wcale nie podoba, mówisz, że powinienem w takim razie już kończyć? Ok, robi się, cześć.
Wybaczcie koledzy, że nadużywam swojej władzy do celów osobistych, ale po prostu nie mogę się powstrzymać. Pozdrowienia dla Aschy (Fooshy?, sam już nie wiem, jak jest Twój oficjalny nick)! :D
No właśnie, pozdrowienia, będzie przeznaczony dla nich cały kącik, ale dopiero za miesiąc.
Makabe