|
Jestem zwariowanym 20 latkiem z pod znaku Raka. Zwlekałem z moim pierwszym razem bardzo długo, jak na aktualne realia. To przez taki a nie inny system wartości wpojony mi przez Rodziców, który pogłębiłem oglądając "Czterech pancernych i psa" oraz czytając komiksy. Lecz nadszedł moment, gdy spostrzegłem iż prawie wszyscy moi znajomi mają TO w ten czy też inny sposób za sobą. Tak więc z jednej strony presja (co tu dużo gadać/pisać - Makabe, Mephir i wielu im podobnych mają swój pierwszy raz za sobą). Z drugiej strony obawa, że zbytnio się śpieszę, że powinienem poczekać i lepiej wszystko zaaranżować, dopiąć na ostatni guzik, poprzedzić całe przedsięwzięcie odpowiednim rekonesansem, przygotować się psychicznie i fizycznie do mej inicjacji.
Cóż, życie jest jednak czasem nieprzewidywalne, lub raczej nieprzewidywalny jest los, który człekowi bywa pisany. Oto mój pierwszy raz! Lecz na szczęście nie gdzieś na prywatce, przypadkowo i nie do końca w sposób świadomy. Nie dzieje się to także gdzieś na parkingu, w okolicach jakiegoś klubu czy też dyskoteki (w niektórych gwarach "dichem" zwanej). Mój pierwszy raz miał, a właściwie ma miejsce u każdego z Was, Drogich Czytelników "Reset-Forever". Moim pierwszym razem jest bowiem ten wstępniak. Tak właśnie!!! Robię to (piszę) po raz pierwszy. I jak to bywa w takich sytuacjach - jestem nieco nieporadny. Rzec by można, że wręcz niezdarny. Możliwe. Nie popadam jednak w kompleksy, bo pierwszy raz dla wielu bywa doznaniem dość kłopotliwym, chaotycznym, aczkolwiek bardzo ważnym i w dużym stopniu miłym. Jest nawet teoria, że te pierwsze doznania rzutują na późniejsze stosunki... znaczy wstępniaki.
Cóż, mam nadzieję, że kolejne moje doznania w tej kwestii (pisania wstępniaków) będą coraz bogatsze w wrażenia tak dla mnie jak i dla Was. Bo właśnie Ty mój drogi Czytelniku jesteś moim partnerem, z którym TO robię po raz pierwszy. Rzecz ma miejsce u Ciebie w domu, być może nawet na biurku (nie wiem gdzie masz monitor ;-) ). Możesz się więc pochwalić, że "uprawiałaś/uprawiałeś (jestem tolerancyjny w tej kwestii) wstępniaka z Interceptorem, z Reset-Forever na swoim biurku". Boję się, że nie usatysfakcjonowałem Cię Czytelniku/Czytelniczko. Mogę obiecać tylko, że postaram się bardziej następnym razem. Szkoda, że dopiero za miesiąc... Nie to, żebym był oziębły, czy coś... Ja bym najchętniej robił TO z Wami codziennie, kilkakrotnie na dobę, w ciągu dnia i w nocy... Cóż, to se ne da jednak, więc nie pozostaje mi nic innego, niż czekać na Reset-Forever#9, a Was zaprosić do lektury #8. A ja muszę się zdrzemnąć, bo ten pierwszy wstępniak mnie trochę zmęczył, ale w milutki sposób :-)
INTERCEPTOR
Red_Nacz
hmmm...wstępniak zabrzmiał jak jakiś list wysłany do BRAVO or something. Zdegustowanych przepraszam.
|