Gwiezdny Numer
Jakże się cieszę, że lato bliżej niż dalej. Widać to już gołym okiem na gołych i opalonych powierzchniach pięknych kobiecych ciał. A że kobitki ostatnio więcej odkrywają, niż zakrywają... Cóż, wypada tylko cieszyć się i mieć nadzieję, że pogoda będzie dopisywać ;-)
Czasem jednak przychodzą deszczowe dni. Wtedy to warto skupić się na czymś przyjemnym w domowych pieleszach, uprzednio zapraszając jakąś niewiastę do domu. Idąc dalej za wątkiem damsko-męskim, można by kilka sposobów miłych wymyślić na te duszne, gorące, wilgotne czerwcowe dni spędzane w domu. Najlepszym i dość prostym sposobem jest lektura naszego zina, choć może nie tak efektownym jak np. wspólny prysznic. Mam świadomość, iż narażam się żeńskiemu gronu Czytelników. Moje pomysły i przemyślenia mogą bowiem wydawać się seksistowskie i takie tam... Seksitą jestem. Przyznaję się bez bicia, choć może nawet wolałbym z biciem ;-) Chciałbym jednak wszystkim uświadomić, że powyższe przemyślenia me dotyczą w równym stopniu kobiet i mężczyzn. Niewiasty też zapewne czerpią przyjemność z oglądania męskich, czasem umięśnionych, ciał, które szczególnie wyeksponowane są w upalne dni. Jednakże, ze względu na mój heteroseksualizm łatwiej mi piać z zachwytu nad kobiecymi przymiotami. Proszę o wyrozumiałość.
Czerwiec to miesiąc doskonały na plenerowe wypady. Pod warunkiem, że człek pozdaje wszystkie egzaminy, sprawdziany, że nie musi zostać po godzinach w pracy... lub też wtedy, gdy ma to wszystko w... głębokim poważaniu. No i ja zachęcam gorąco do wspólnej biesiady. Okazji ku temu coraz więcej, gdyż różnorakie festyny, koncerty plenerowe i inne tego typu wydarzenia mają miejsce właśnie teraz. Można się przy takich okazjach integrować z kolegami, koleżankami, znajomymi, nieznajomymi. Coś pięknego! Właśnie takie piękne chwile miałem okazję przeżyć niedawno z moimi Red_Akcyjnymi Towarzyszami. Od prawej wyliczając, zdjęcie przedstawia: PKP (Kolo z kapeluszem i butelką soku jeżynowego), Randall'a (zapatrzonego w dal) i moją skromną osobę (z puszką płynu, którego nazwa jakoś mgliście mi się kojarzy i który dostałem tylko do potrzymania). Opolskie JUWENALIA, zwane PIASTONALIAMI, odbyły się w maju i na długo zapadną mi w pamięć. Szkoda, że następne za rok...
Chciałbym się na koniec pożegnać z Wami na pewien okres czasu. Wyjeżdżam na wakacyjne wojaże. Jednakże nie w celach turystycznych, a zarobkowych. Będę pewnie mył gdzieś kible lub naczynia za kilka funtów/godzinę. Dlatego też będziecie mogli odpocząć od moich artów, wstępniaków i odpowiedzi na listy - ale dopiero od następnego numeru. Serdecznie Pozdrawiam Was i życzę udanych wakacji!
|